Działanie systemu kaucyjnego budzi emocje społeczeństwa, samorządowców i branży. System działa w Polsce od pięciu miesięcy i już dzieli opinię publiczną. Choć większość Polaków popiera ideę zwrotu opakowań, w praktyce nie brakuje luk, wyłączeń i chaosu organizacyjnego. Eksperci alarmują: bez uszczelnienia przepisów i równego traktowania wszystkich opakowań reforma może dobrze wyglądać w statystykach, ale nie zmieni rzeczywistości na ulicach, w parkach i lasach.
System kaucyjny (DRS) funkcjonujący w Polsce od 1 października 2025 r., a także projektowana reforma rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) to narzędzia, które mają zredukować ilość odpadów w przestrzeni publicznej i pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy wprowadzają opakowania na rynek. Zdaniem specjalistów, aby tak się stało, system musi być sprawiedliwy, szczelny dobrze zaprojektowany.
Dobre nawyki zakorzenione od dekad
Po pięciu miesiącach od jego wprowadzenia widać, co działa, a co wymaga poprawy. Mówią o tym operatorzy, konsumenci, eksperci z branży odpadowej oraz kasjerzy, na których spoczywa teraz dodatkowy obowiązek.
– Naszym celem jest wsparcie w kształtowaniu dobrej drogi do gospodarki obiegu zamkniętego, ale też pokazanie, jak powinno się ten budujący system modyfikować i poprawiać – podkreślał Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, w zapowiedzi do raportu pt. „System bez wykluczeń. Na drodze do sprawiedliwej i efektywnej legislacji systemu kaucyjnego i ROP”, czyli analizy wpływu, która ukazała się w październiku 2025 r.
Jak czytamy w raporcie, długofalowo, doświadczenie uczestnictwa w systemie kaucyjnym może istotnie wzmacniać nawyki proekologiczne. – Zwrot opakowań z czasem staje się codziennym nawykiem konsumentów, wpisanym w rutynę zakupową, a nie jedynie aktem świadomej decyzji proekologicznej. W ten sposób mechanizmy ekonomiczne nie tylko wpływają na indywidualne zachowania, lecz także stopniowo kształtują kulturę konsumpcji, w której odpowiedzialne postępowanie z opakowaniami staje się normą społeczną – pisze dr hab. inż. Agnieszka Cholewa-Wójcik, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
Poważne koszty społeczne
Problem w tym, że w obecnej formie systemu kaucyjnego wykluczeń nie brakuje. Są też istotne luki. Nie ma w nim szkła jednorazowego, więc wciąż z każdej strony zasypują nas szklane „jednorazówki”, szczególnie tzw. małpki, których każdego dnia sprzedaje się w Polsce około 2 mln. Poza kosztami ekologicznymi są też społeczne, bo, jak zauważa branża, napoje wysokoprocentowe są w ten sposób „premiowane”.
Na zalew tzw. małpek w naszym otoczeniu narzeka większość Polaków. Jak wynika z badania YOTTA dla EKO-UNII, przeprowadzonych przy okazji wiosennych roztopów, to właśnie małpki stanowią jedne z najbardziej widocznych śmieci w naszym otoczeniu. Respondenci najczęściej wskazywali psie odchody (64,9 proc.), kolejne w zestawieniu były właśnie małpki (60,3 proc.) a na trzecim miejscu znalazły się niedopałki papierosów (59,2 proc.).
– Brak szkła jednorazowego w systemie kaucyjnym jest oczywistym problemem – przyznaje Jacek Werder, wieloletni analityk rynku gospodarki odpadami. – Dodatkowo źle się stało, że pozwolono browarom na pozostanie poza systemem. To była szansa na unifikację butelek wielorazowych. Niestety, zostanie tak, jak było – ubolewa.
Ta ostatnia decyzja parlamentu dotycząca szkła wielorazowego, obejmującego głównie butelki po piwach, wzbudziła szczególne emocje. Choć pierwotnie zakładano jego włączenie do ogólnokrajowego systemu kaucyjnego, ostatecznie – w wyniku poprawki zgłoszonej i przegłosowanej przez posłów – opakowania te będą nadal zbierane na dotychczasowych zasadach, w oparciu o rozproszone rozwiązania branżowe i ze znanymi od lat utrudnieniami dla konsumenta. Browary wywalczyły sobie możliwość pozostania poza ogólnokrajowym systemem aż do końca 2028 r.
Joanna Kądziołka z Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste, mówi: – Bardzo niepokojące jest to, iż politycy zdecydowali o wyjęciu wielorazowego szkła z systemu. To zapewne negatywnie wpłynie na jego transparentność i realne poziomy zbiórki. A musimy pamiętać, że już niedługo pojawią się w Polsce przepisy PPWR, premiujące takie rozwiązania.
Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia EKO-UNIA, zwraca uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie szkła wielorazowego, ale całej konstrukcji systemu i licznych wyłączeń, które go osłabiają: – Dzisiejszy system kaucyjny idzie w dobrym kierunku, ale sam ogranicza własną skuteczność. Zbyt wiele wyjątków sprawia, że traci on impet i czytelność. Jeśli chcemy naprawdę ograniczyć zaśmiecenie i zwiększyć recykling, nie możemy wyłączać z systemu jednorazowego szkła ani kartonowych opakowań po napojach. Konsument powinien mieć jasną zasadę: każde opakowanie po napoju podlega kaucji. System kaucyjny musi być powszechny albo nie będzie w pełni skuteczny. Inaczej stworzymy rozwiązanie, które dobrze wygląda w statystykach, ale nie zmienia rzeczywistości w parkach, lasach i przy drogach.
Brak równych zasad generuje kolejne konflikty i tony śmieci, w tym szklanych, które – potłuczone i wszechobecne, zagrażają ludziom i zwierzętom. Rośnie presja, by te luki domknąć.
– System wystartował niegotowy i po 5 miesiącach nadal jest daleki od sprawnego funkcjonowania. Regularnie pojawiają się informacje o braku lub niedziałających kaucjomatach. Moje lokalne obserwacje pokazują, że chociażby w bardzo wielu Biedronkach w okolicach Warszawy nadal ich nie ma – mówi Werder.
„Co nie zostanie przyjęte, trafia na chodniki”
O zdanie zapytaliśmy pracowników sieci. Część z nich uważa, że obsługa maszyn jest bardzo prosta, ale odpady odbierane są zdecydowanie za rzadko. – Dobrze, że mamy stosunkowo duży magazyn, to jakoś dajemy radę, ale dosłownie połowę przestrzeni zajmują worki — komentuje Anna, pracownica krakowskiej Żabki.
– Zawracanie głowy. Z jednej strony mam kolejkę do kasy, a z drugiej ustawiają mi się ludzie do automatu. Mam dodatkową robotę, bo nie ma komu tego obsługiwać i serwisować. Powinien być pracownik, który to obsługuje. No i magazyn mam opanowany przez te opakowania. A te, co nie zostaną przyjęte, chwilę później znajduję pod sklepem, na chodniku, przy naszym parkingu i pod naszymi śmietnikami. Dziś godzinę sprzątałam szkło – i to w dużej części rozbite — żali się Agnieszka pracująca w podwrocławskiej Biedronce.
Przy automatach można usłyszeć głosy o braku jasnych zasad i konkretów, a także frustrację, że sam znak kaucji na opakowaniu nie wystarcza. Pani Agnieszka regularnie słyszy utyskiwanie klientów, że maszyna czegoś nie przyjęła lub nie działa. Winę często obarcza się właśnie kasjerów, co rodzi konflikty. Nie brakuje też takich, którzy obchodzą system kaucyjny lub – bardziej dosadnie – „kombinują”. W wielu sklepach można skanować jedno a wrzucać drugie, zupełnie inne opakowanie.
Polak potrafi, ale zdaniem specjalistów to wyłączenia i wyjątki ułatwiają oszukiwanie systemu.
– Aby system kaucyjny zadziałał prawidłowo, potrzebna jest sprawnie działająca relacja lokalnych sklepów z operatorami. Choć małe sklepy nie są objęte obowiązkowym odbiorem opakowań w systemie kaucyjnym, to w praktyce chcą do niego dołączyć. Zapewnienie klientom odbioru butelek jest elementem konkurencyjności, o której myśli każdy sprzedawca, bo wpływa to na decyzje klientów – zauważa Magdalena Zając, socjolożka zaangażowana w działania na rzecz gospodarki o obiegu zamkniętym, przewodnicząca Rady Fundacji Rodzice dla Klimatu.
– Mamy informacje o niedziałających automatach, o tym, że sprzedawcy nie chcą zwracać gotówki. To jednak wynika głównie z tego, jak działają sieci handlowe i operatorzy. Po ich stronie jest teraz edukacja pracowników o zasadach działania systemu oraz konsumentów, którzy potrzebują klarownych i powszechnych komunikatów co i gdzie mogą kupić oraz oddać – postuluje Kądziołka.
Operatorzy o wyzwaniach
Operatorzy systemu kaucyjnego podzielili się z nami swoimi spostrzeżeniami.
Magdalena Markiewicz, prezes zarządu PolKa – Polska Kaucja, przyznaje: – System kaucyjny w Polsce nie może być budowany za biurkiem, bez zrozumienia codziennych wyzwań producentów i handlu. Doskonale wiemy, że dla właściciela małego sklepu każdy metr zaplecza jest na wagę złota, a długie magazynowanie pustych opakowań to poważne wyzwanie operacyjne. Dlatego nasz model logistyczny, z odbiorem już od 4 worków w ciągu 48 godzin, stworzyliśmy właśnie po to, by odciążyć sklepy.
Wyszczególnia dwa aspekty – stawianie na małe placówki, ustawowo zwolnione z tego obowiązku, ale chcące być częścią systemu kaucyjnego oraz działanie w mniejszych miejscowościach, jako elementy zwiększające „dostępność systemu dla wszystkich”. – Warto podkreślić, że dla małych sklepów dołączenie do systemu to nie tylko wyraz troski o środowisko, ale przede wszystkim wymierna korzyść biznesowa. Dane z rynków zagranicznych, takich jak Litwa czy Niemcy, wyraźnie pokazują, że placówki oferujące wygodny zwrot opakowań notują wzrost liczby klientów o średnio 10-15%. Mechanizm jest prosty: klient przychodzący oddać butelki przy okazji robi zakupy, co generuje tzw. footfall, czyli stały ruch, i buduje lojalność. Klienci wracają tam, gdzie załatwienie codziennych spraw jest wygodne, a naszą ambicją jako operatora jest dostarczanie takich narzędzi, dzięki którym sklepy mogą skutecznie rozwijać swój biznes, zachowując przy tym pełną płynność codziennej obsługi – mówi Markiewicz.
– Polska Kaucja podkreśla, że jednorazowe butelki szklane, w tym mniejsze pojemności, mogłyby być objęte systemem kaucyjnym, ze względu na wysoki wpływ na środowisko oraz aspekt społeczny – przekazała nam prezes zarządu PolKa – Polska Kaucja.
– Rośnie liczba produktów oznaczonych znakiem kaucji, zwiększa się sieć punktów zbiórki, a konsumenci coraz częściej korzystają ze zwrotu opakowań – szczególnie poprzez automaty kaucyjne. Aż 78% opakowań wraca do nas właśnie dzięki zwrotkomatom – odpowiada Zygmunt Ochał, wiceprezes zarządu Krajowego Systemu Kaucyjnego Zwrotka SA.
– Jako Zwrotka jesteśmy zwolennikiem obejmowania systemem kaucyjnym jak najszerszego zakresu frakcji opakowaniowych, ponieważ zwiększa to efektywność selektywnej zbiórki i pozwala osiągać wyższe poziomy recyklingu – dodaje.
Podkreśla, że rozszerzanie systemu „powinno odbywać się w sposób odpowiedzialny i uzgodniony z producentami oraz handlem”. – Każda nowa frakcja oznacza dodatkowe wyzwania logistyczne, magazynowe i technologiczne — przekonuje Ochał.
Rekomendacje
Według specjalistów jednym z najpoważniejszych problemów jest dezinformacja, trwająca już od etapu prac przygotowawczych.
– W przestrzeni publicznej pojawiały się wyliczenia kosztów, które pomijały oczywiste czynniki. Na przykład fakt, że producenci zawsze dążą do optymalizacji transportu. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów był raport sugerujący, że puste butelki będą każdorazowo pokonywać trasę liczącą kilkaset kilometrów, niemal w poprzek kraju. To założenie było całkowicie oderwane od realiów logistycznych – mówi Zając i postuluje:
- polepszenie polityki informacyjnej z naciskiem na szybkie reagowanie na fake newsy,
- zwiększenie częstotliwości odbioru opakowań w małych miejscowościach,
- wsparcie małych sklepów i zwrócenie uwagi na obowiązki.
Werder zauważa brak „solidnej kampanii edukacyjno-informacyjnej”, dlaczego i po co wprowadzono system kaucyjny oraz jakie będą z niego korzyści. – W efekcie mamy zalew dezinformacji o systemie bardzo drogim, stworzonym, żeby zarobiły zachodnie firmy dostarczające kaucjomaty, operatorzy systemu oraz o systemie z niewielką korzyścią, albo wręcz ujemnym bilansem środowiskowym.
