Kanadyjski koncern Central European Petroleum (CEP) planuje wydobycie ropy i gazu w pobliżu wysp Wolin i Uznam, niedaleko obszarów chronionych Natura 2000. W razie poważnej awarii do morza mogłoby przedostawać się nawet 3300 ton ropy dziennie. EKO-UNIA wskazuje na zagrożenia dla bałtyckiej przyrody i nadmorskiej turystyki oraz podważa zasadność inwestowania w paliwa kopalne w dobie transformacji energetycznej.
Projekt Wolin East zakłada eksploatację złóż węglowodorów na obszarze Bałtyku u wybrzeży Polski i Niemiec. Inwestycja może wywierać długotrwałą presję na środowisko morskie, a poważna awaria zagrozić przyrodzie, turystyce i lokalnej gospodarce. Zdaniem Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA potencjalne zagrożenia z wydobycia tych paliw kopalnych pozostają niewspółmierne do znaczenia złoża dla polskiego bilansu energetycznego. Organizacja opowiada się za rezygnacją z projektu i konsekwentnym rozwojem odnawialnych źródeł energii.
Wrażliwy ekosystem pod dodatkową presją
Bałtyk jest płytkim, niemal zamkniętym morzem o średniej głębokości około 53 metrów. Ograniczona wymiana wód przez Cieśniny Duńskie sprawia, że jest szczególnie podatny na zanieczyszczenia i presję działalności człowieka. Już teraz ekosystem morski obciążają m.in. degradacja siedlisk, intensywny transport morski, rybołówstwo, spływ biogenów z rzek oraz powiększanie się stref beztlenowych.
Planowany projekt znajduje się w sąsiedztwie obszarów Natura 2000. W Zatoce Pomorskiej występuje morświn z południowej populacji bałtyckiej, której liczebność szacuje się na około 500 osobników. Populacja ta jest krytycznie zagrożona wyginięciem. W regionie żyją również foki szare, których populacja stopniowo się odbudowuje.
Hałas związany z budową infrastruktury, wierceniami i ruchem statków może zakłócać funkcjonowanie ssaków morskich, utrudniać im zdobywanie pokarmu i wypierać je z ważnych siedlisk. Według dokumentacji przywoływanej przez niemieckie organizacje ekologiczne już podczas odwiertów poszukiwawczych odnotowano spadek liczby obserwacji morświnów.
– Wiadomość o możliwym wydobyciu ropy i gazu w pobliżu Świnoujścia była dla nas zaskoczeniem. Bałtyk to wrażliwe morze, właściwie słonawe jezioro. Według doniesień chodzi o niewielkie złoże węglowodorów, które pokryłoby zaledwie kilka procent polskiego zapotrzebowania energetycznego – mówi Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.
Wyciek ropy zagrożeniem dla wybrzeża i turystyki
Według informacji dotyczących projektu w skrajnym scenariuszu awarii do środowiska mogłoby przedostawać się nawet 3300 ton ropy dziennie. Poważny wyciek mógłby doprowadzić do rozległego zanieczyszczenia morza i wybrzeża, a usuwanie jego skutków byłoby trudne i kosztowne.
Zagrożone byłyby również miejscowości, których gospodarka opiera się na turystyce. Świnoujście przyciąga odwiedzających szerokimi, piaszczystymi plażami i walorami przyrodniczymi. Zanieczyszczenie wód lub plaż mogłoby oznaczać straty dla lokalnych przedsiębiorców, spadek liczby turystów i długofalowe konsekwencje gospodarcze dla regionu.
Stosowane przez inwestora zabezpieczenia nie eliminują całkowicie ryzyka awarii. Dlatego istotne znaczenie mają niezależna ocena zagrożeń, przejrzysta dokumentacja oraz skuteczny plan reagowania na sytuacje kryzysowe, uwzględniający transgraniczny charakter Bałtyku.
Inwestycje w ropę zamiast przyspieszenia transformacji?
EKO-UNIA kwestionuje również ekonomiczny i energetyczny sens przedsięwzięcia. Rozwijanie wydobycia paliw kopalnych na kolejne dekady trudno pogodzić z europejskim kierunkiem transformacji energetycznej i dążeniem do neutralności klimatycznej do 2050 r.
Wojna w Ukrainie, napięcia i konflikty na Bliskim Wschodzie oraz wahania cen surowców pokazały, jak silnie bezpieczeństwo energetyczne zależy od sytuacji geopolitycznej. Ograniczanie zależności od paliw kopalnych, elektryfikacja gospodarki i konsekwentny rozwój krajowych odnawialnych źródeł energii mogą zwiększać odporność na kryzysy energetyczne.
Polska planuje i realizuje inwestycje w morskie farmy wiatrowe o łącznej mocy do 18 GW. Bałtyk może stać się ważnym źródłem czystej energii, wspierającym niezależność energetyczną kraju bez dodatkowego ryzyka związanego z wydobyciem ropy i gazu.
– Podobnie jak reszta UE budujemy neutralność klimatyczną do 2050 r., odchodząc od paliw kopalnych na rzecz energii odnawialnej. Polska planuje i już realizuje inwestycje w morskie farmy wiatrowe o łącznej mocy do 18 gigawatów. Biorąc pod uwagę ogromne ilości czystej energii, jakie możemy pozyskać z Bałtyku, inwestowanie w emisyjny gaz i ropę na tym akwenie jest wątpliwe. Znacznie bardziej zasadne jest inwestowanie w elektryfikację systemu i pełne wykorzystanie zielonej energii – podkreśla Radosław Gawlik.
Potrzebna rzetelna ocena skutków projektu
W związku z planowaną inwestycją prowadzone jest transgraniczne postępowanie w sprawie oceny oddziaływania na środowisko. Obawy dotyczące projektu zgłaszają również niemieckie organizacje ekologiczne, w tym Deutsche Umwelthilfe (DUH), WWF Deutschland, BUND Meklemburgia-Pomorze Przednie, Inicjatywa Obywatelska Lebensraum Vorpommern oraz samorząd Heringsdorf.
EKO-UNIA wskazuje na konieczność rzetelnej oceny wpływu przedsięwzięcia na obszary Natura 2000, ssaki morskie, jakość wód i gospodarkę nadmorską, z uwzględnieniem ryzyka poważnej awarii oraz jej możliwych skutków po obu stronach granicy. Zdaniem organizacji ograniczone korzyści z eksploatacji złoża nie uzasadniają podejmowania wieloletniego ryzyka dla wspólnego dziedzictwa przyrodniczego.
W opinii EKO-UNII przyszłość energetyczna regionu bałtyckiego powinna opierać się na rozwoju odnawialnych źródeł energii i ochronie ekosystemu, a nie na uruchamianiu kolejnych projektów wydobycia paliw kopalnych.
Więcej informacji:
Stanowiska niemieckich organizacji ekologicznych oraz wypowiedzi ich przedstawicieli na temat zagrożeń związanych z projektem Wolin East można znaleźć w komunikacie prasowym Deutsche Umwelthilfe
