Home Aktualności Szklana plaga. „Butelki i potłuczone szkło są dosłownie wszędzie”

Szklana plaga. „Butelki i potłuczone szkło są dosłownie wszędzie”

Możliwość komentowania Szklana plaga. „Butelki i potłuczone szkło są dosłownie wszędzie” została wyłączona
0
Szklana plaga. „Butelki i potłuczone szkło są dosłownie wszędzie”

Wakacje powoli zbliżają się do końca. Czas zwiększonej konsumpcji napojów na łonie natury to prawdziwy test dla systemu kaucyjnego. W trakcie pierwszych 10 miesięcy jego funkcjonowania zebrano około 2,3 mld opakowań – i – jak przyznają osoby sprzątające lasy i rzeki – wyraźnie zmalała ilość porzucanych plastikowych butelek oraz puszek. Problemem pozostaje jednak szkło jednorazowe, zwłaszcza opakowania po alkoholu. To one dziś dominują w lasach, nad jeziorami i na szlakach turystycznych. 

– Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje rozszerzenie systemu kaucyjnego o nową frakcję, czyli o szkło jednorazowe, w tym te osławione „małpki”. Chcemy uruchomić ten proces legislacyjny jesienią – powiedziała pod koniec lipca Anita Sowińska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska (MKiŚ), podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

2,3 mld opakowań, ale szkło pozostaje luką

MKiŚ przyznaje, że „zamysł ma duże poparcie społeczne i polityczne”. – Natomiast zdajemy sobie sprawę, że będzie to duża zmiana logistyczna dla przedsiębiorców – nie tylko dla operatorów, ale także dla sklepów. Dlatego od razu sygnalizujemy, że przewidujemy dłuższe vacatio legis, żeby dać przedsiębiorcom czas na przygotowanie się – dodała ministra Sowińska.

Szklane opakowania, które nie są w systemie kaucyjnym, dosłownie wyścielają przestrzeń publiczną. Szczególnym problemem są te po alkoholu, w tym butelki małolitrażowe. Przy orientacyjnej masie jednej butelki wynoszącej 150 g oznacza to około 71–110 tys. ton szkła rocznie. Z raportu EKO-UNII „Wakacje ze śmieciami, czyli co zostawiamy po sobie w miejscach wypoczynku” z 2024 r. wynika, że według szacunków Fundacji Nasza Ziemia niewielkie butelki po napojach wysokoprocentowych stanowią około połowy szklanych odpadów zbieranych podczas akcji Sprzątanie Świata. Raport wskazuje również, że udział szkła w odpadach zbieranych podczas akcji Czysta Odra wzrósł z 30 proc. w 2022 r. do 50 proc. w 2024 r.

Jednocześnie Polki i Polacy są sfrustrowani zaśmieceniem swoich okolic. Opakowania przeszkadzają im prawie tak samo, jak psie odchody. Badanie przeprowadzone na zlecenie EKO-UNII na przełomie tegorocznej zimy i przedwiośnia, pokazuje to jak w soczewce. Analiza  Śnieg stopniał, śmieci zostały. Co najbardziej irytuje Polaków?” wykazała, że aż 60 proc. respondentów najbardziej narzeka na szklane butelki, jako odpady najmocniej widoczne tuż po roztopach.

Fot. Hubert Pietrzak/CzasnaJure.pl

Lasy Państwowe płacą krocie za sprzątanie

– Śmieci w lasach cały czas są trapiącym nas problemem, z którym nieustająco walczymy – zarówno poprzez uprzątnie ich z lasu, jak również poprzez uświadamianie społeczeństwa – mówi Regina Klimaszewska, rzeczniczka prasowa Lasów Państwowych. – Zarówno zmiany przepisów, jak i rosnąca świadomość społeczeństwa w tym zakresie być może z czasem przyniesie widoczny efekt w postaci mniejszej ilości odpadów spotykanych na łonie przyrody.

Jak zaznacza, półrocze nie daje jeszcze pełnego obrazu czy problem znacząco się zmienia, ale wykonując takie analizy Lasy Państwowe widzą niewielkie spadki.

– Przez pierwsze pół roku 2026 z lasów zarządzanych przez PGL LP zebrano 28,2 tys. m3 śmieci, co stanowiło wydatek 12,2 mln zł. W tym samym okresie w roku 2025 zebrano 33,4 tys. m3, a w roku 2024 – 34,6 tys. m3. Przez cały rok 2025 zebrano z polskich lasów odpady o objętości 74,7 tys. m3, co było wydatkiem w wysokości ponad 30 mln zł. Objętość tą można porównać do 833 wypełnionych śmieciami tirów, a koszt do zakupu 44 w pełni wyposażonych karetek pogotowia ratunkowego – wylicza rzeczniczka Lasów Państwowych.

– Z obserwacji możemy stwierdzić, że plastikowe butelki czy puszki zawsze stanowiły wśród nich duży udział – przyznaje Klimaszewska.

Dane Lasów Państwowych i relacje osób regularnie sprzątających lasy, rzeki i miejsca wypoczynku prowadzą do podobnych wniosków. Zdaniem EKO-UNII pierwsze miesiące funkcjonowania systemu kaucyjnego pokazały zarówno jego skuteczność, jak i największą lukę, którą należy jak najszybciej zamknąć.

– System kaucyjny zdał egzamin – widać to w lasach, nad morzem i na szlakach. Ale jego największą słabością pozostaje wciąż szkło jednorazowe. To butelki szklane dominują dziś wśród porzucanych opakowań, bo jako jedyne nie zostało objęte tym samym mechanizmem, który ograniczył zaśmiecanie plastikiem i puszkami. Rozszerzenie systemu o szkło jednorazowe jest koniecznym dokończeniem reformy – komentuje Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Jak podkreśla, kaucja zmienia nie tylko sposób zbiórki odpadów, ale także ich postrzeganie.

– Tam, gdzie pojawiła się kaucja, opakowania przestały być „śmieciami”, stały się wartościowym odpadem, wartościowym surowcem i przestały zalegać w środowisku. Tam, gdzie jej nie ma, jedyną wartością pozostaje koszt ich sprzątania, który ponosimy wszyscy. Dlatego każda kolejna zwłoka z objęciem szkła jednorazowego systemem kaucyjnym oznacza kolejne miliony złotych wydawane na sprzątanie i kolejne tysiące potłuczonych butelek pozostawionych w przyrodzie – dodaje Pomian.

Nadleśnictwa biją na alarm. Zagrożenie i ogromne opłaty

Artur Mazur, zastępca nadleśniczego ds. ochrony przyrody, stanu posiadania i komunikacji społecznej z Nadleśnictwa Kozienice, mówi, z jakimi problemami wiąże się zaśmiecenie lasów.

– Na razie nie odczuliśmy wymiernie, żeby spadła ilość odpadów w lasach, bo to, co do nas trafia, to nie tylko butelki i puszki, ale przeróżne śmieci. W dużej mierze są to rzeczy plastikowe, w tym wielkogabarytowe, części do samochodów itp.

Nadleśnictwo Kozienice sąsiaduje z wieloma drogami. Przez to, osoby, które chcą nielegalnie pozbyć się odpadów, często, wyrzucają je z aut właśnie w tej okolicy. Śmieci regularnie trafiają też do przydrożnych rowów.

– Jednak byłoby bardzo dobrze, gdyby do systemu kaucyjnego weszły też butelki szklane jednorazowe, w tym malutkie butelki na alkohol, których mamy tu mnóstwo. Wtedy takich śmieci już by nie przybywało, a pewnie nawet zaczęłyby znikać, dzięki kaucji.

Samo Nadleśnictwo Kozienice każdego roku wydaje około 100 tys. złotych na zebranie i utylizację odpadów na swoim terenie. Artur Mazur zwraca też uwagę na realne zagrożenie pożarowe, jakie niesie za sobą szkło w lesie. – Taka butelka, pozostawiona w promieniach słońca, może spowodować pożar. Działa to jak soczewka, to po prostu prawa fizyki.

Fot. Archiwum prywatne D. Dobrowolskiego

„Istna plaga butelek po alkoholu”

Zmiany i wyzwania, które nadal przed nami stoją, widzą osoby regularnie sprzątające przestrzeń publiczną, w tym tereny rekreacyjno-turystyczne.

Hubert Pietrzak z Częstochowskiego Alarmu Smogowego, społecznik, inicjator akcji sprzątania #JurabezPlastiku, mówi wprost: – Obecnym kształtem systemu kaucyjnego powinny się zająć organy kontrolne państwa. System działa ponad 10 miesięcy i nadal nie mamy możliwości zwrotu większości opakowań szklanych. A te, zwłaszcza po alkoholu, piętrzą się wszędzie, w tym w pięknych i ważnych przyrodniczo miejscach.

Przeciwnikom wejścia szkła jednorazowego do systemu kaucyjnego proponuje uważną wycieczkę po polskich miejscach turystyki i rekreacji.

– Wędrując Jurą Krakowsko-Częstochowską, Kotliną Kłodzką, czy spacerując brzegami naszych jezior, trudno nie natknąć się na potłuczone szkło. Ono jest dosłownie wszędzie i stwarza realne zagrożenie, szczególnie dla dzieci i zwierząt, które łatwo mogą się skaleczyć.

Zgadza się z tym Artur Mazur, który zwraca też uwagę, że potłuczone szkło, często jest niewidoczne, bo przykryte ściółką, przez co staje się jeszcze bardziej niebezpieczne. Zwraca również uwagę na szklane odłamki, które ptaki mogą postrzegać, jako pożywienie. Łatwo sobie wyobrazić, jakie ma to konsekwencje dla tych ptaków.

Podczas swojej ostatniej akcji #JurabezPlastiku Pietrzak wraz z wolontariuszami zauważył pewien spadek opakowań kaucjonowanych. – Ale za to mamy do czynienia z istną plagą butelek po piwie i wysokoprocentowych alkoholach. Dopóki szkło jednorazowe nie wejdzie do systemu, w naszej okolicy niewiele się zmieni.

– Polskie ciche zezwolenie na śmiecenie szklanymi opakowaniami to jest kuriozalna sytuacja. U naszych niemieckich czy czeskich sąsiadów oddawanie szklanych opakowań po napojach jest całkowicie naturalne. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce dotąd się to nie udało.

Fot. Krzysztof Pierzgalski/CzasnaJure.pl

„To szkło waży najwięcej”

Trudno nie wspomnieć też o wadze szkła. – Gdy zbieramy wszelkie opakowania z rzeki Warty i jej okolic, to szkło waży najwięcej. Nie rozumiem, dlaczego branży udaje się opóźniać traktowanie szkła na równych zasadach ze plastikiem i aluminium – mówi Pietrzak.

 Jednorazowe szkło musi być objęte systemem kaucyjnym – zgadza się Dominik Dobrowolski, ekolog odpowiedzialny za inicjatywy takie jak Akcja Czysta Wisła oraz Czysta Odra.

Opóźnienia tłumaczy się m.in. wyzwaniami logistycznymi, ale i na to są rozwiązania. – Na pewno dobrym wyjściem byłoby wprowadzenie szklanych opakowań wielorazowych, na dużo większą skalę, niż ma to miejsce teraz. Obecne maszyny nie są przystosowane do zbiórki szkła. Jeżeli wszystkie opakowania szklane można by było zwracać jako wielorazowe, szkło nie trafiłoby do środowiska, a do recyklingu.

Z kilkunastu worków do kilku sztuk

Zbierając odpady z przestrzeni publicznej, Dobrowolski widzi wyraźny spadek zaśmiecenia tymi opakowaniami, które objął system kaucyjny. – W zeszłym roku butelki plastikowe PET i puszki aluminiowe stanowiły aż kilkanaście worków podczas każdej akcji sprzątania. Dziś jest to dosłownie kilka sztuk. Nawet, jeśli ktoś je wyrzuci, nie poleżą długo, bo zaraz znajdzie się ktoś, kto je zbierze. Opakowania zyskały więc wartość, przez co mogą wracać do recyklingu. Ekonomicznie jest to opłacalne też dlatego, że te opakowania są już bardzo czyste.

– Pamiętajmy, że system kaucyjny to tylko pierwszy etap zmian na rynku gospodarki odpadami. Samorządy czekają na Rozszerzoną Odpowiedzialność Producentów (ROP). Na zachodzie firmy pokrywają koszty zbiórki odpadów i recyklingu, uiszczając kilkanaście razy większe opłaty za wprowadzenie produktu na rynek, niż ma to miejsce w Polsce. Nic dziwnego, że nasze firmy komunalne tylko podnoszą opłaty dla mieszkańców za wywóz śmieci, bo muszą szukać zysków – tłumaczy Dobrowolski.

Fot. Archiwum prywatne D. Dobrowolskiego

Ciekawym rozwiązaniem są też zwrotomaty umieszczane podczas letnich festiwali. Jak mówią nam uczestnicy, do automatów trafiają niemal wszystkie puszki i butelki, które mogą – jedne są wrzucane przez osoby, które właśnie wypiły z nich napoje, a inne przez „zbieraczy”, którzy chcą nieco zarobić, przy okazji sprzątając plac festiwalowy.

– Sprzątam świat regularnie i muszę przyznać, że puszek i butelek kaucyjnych porzuconych w lesie czy w miejscach odwiedzanych przez turystów  jest dużo mniej, ale się zdarzają.  Ciągle jeszcze znajduję stare opakowania bez kaucji. Zwłaszcza, gdy sprzątam jakiś teren po raz pierwszy. Najwięcej jednak znajduję małych, szklanych buteleczek na alkohol oraz opakowań po jedzeniu z fastfoodów. Marzę, żeby jedne i drugie opakowania zostały zlikwidowane – dodaje Mirella Dziedzicka, ekolożka, zaangażowana w działalność kilku organizacji pozarządowych.

Załaduj więcej... Aktualności

Zobacz również

Kozienice zabierają nam połowę Wisły. Miliardy organizmów gotują się żywcem

Ponad 100 mln larw ryb rocznie ginie w Elektrowni Kozienice – wynika z badań naukowców, kt…