Home Aktualności Do prawdziwej reformy gospodarki wodnej potrzeba woli politycznej a nie pseudozmian

Do prawdziwej reformy gospodarki wodnej potrzeba woli politycznej a nie pseudozmian

0
0

Rząd szybko, przy sprzeciwie Ministra Środowiska, przyjął projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi. W ekspresowym trybie projekt trafił do Sejmu i powołano już Komisję Nadzwyczajną. To świadczy o dominacji polityki nad meritum. Mediom przekazano informację, że rząd chce ustabilizować sytuację powodzian i nie uchwalać, post factum, regulacji dla przydzielenia rekompensat pieniężnych, ale przyjąć jedną ustawę, która będzie służyła na wypadek każdej powodzi i szybkiej pomocy poszkodowanym. Niby sensowne. Niestety, tylko niby. Otóż wielu naukowców, organizacji pozarządowych, ale też przedstawicieli struktur administracji rządowej i samorządowej (!) nie zgadza się z zasadniczymi założeniami tego projektu.

Po pierwsze – projekt „przy okazji” likwiduje administrację zlewniową – siedem Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej oraz Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej – oraz zastępuje ją administracją wodną, w strukturze województw. Jest to niezgodne z art. 3(2) Ramowej Dyrektywy Wodnej (RDW).

Propozycja tworzenia administracji wodnej zespolonej w układzie województw rozbija ugruntowaną i doskonaloną od lat w Polsce strukturę zarządzania zlewniowego (inaczej: w ramach dorzeczy), która jest wymogiem w UE i jest powszechnie akceptowana przez ekspertów ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Zmiany te mogą spowodować nieodwracalne problemy z wypełnianiem wymogów przepisów RDW oraz prawa wodnego dotyczących następujących strategicznych kwestii bazujących na układzie zlewniowym:

a. wstępnej oceny ryzyka powodziowego dla dorzeczy,

b. map zagrożenia i ryzyka powodziowego, planów zarządzania ryzykiem powodziowym dla dorzeczy,

c. planów zarządzania ryzykiem powodziowym dla regionów wodnych,

d. planów gospodarowania wodą dla dorzeczy,

e. programu wodno-środowiskowego kraju, opracowywanego w układzie dorzeczy,

f. warunków korzystania z wód regionu wodnego oraz z wód zlewni.

 

Czyli zamiast poprawy bezpieczeństwa zaopatrzenia w wodę i powodziowego w istocie długofalowo – wprowadzając zamieszanie w administracji i we wdrażaniu dyrektyw – pogarszamy to bezpieczeństwo.

 

Po drugie – proponowana ustawa grozi – chyba niezamierzonymi – rosnącymi wydatkami budżetowymi! A to raczej nie należy do priorytetów tego rządu?

Nowoczesna ochrona przeciwpowodziowa musi być skierowana na zmniejszenie wskaźnika ryzyka powodziowego. Jednym z ważnych elementów długofalowej polityki poprawy bezpieczeństwa powodziowego, jest – tam, gdzie to możliwe – przesiedlanie ludności i ewakuacja mienia z terenów o wysokim wskaźniku ryzyka. Podstawą takich działań powinien być rachunek ekonomiczny! Często taniej jest przesiedlić kilka rodzin, niż budować i utrzymywać kilometry obwałowań. Taniej jest odbudować domy poza terenem zalewowym, a nie w tych samych miejscach, w których powódź pojawia się co kilka lub kilkanaście lat. Zmiany w naszym prawie winny iść w kierunku prewencji, zmniejszania ryzyka powodziowego, a nie nastawiania się na pokrywanie (z roku na rok rosnących) kosztów powodzi z budżetu! Czyli prewencja przed kosztowną próbą naprawiania skutków. Ta zasada jest niezbędna, gdyż, mimo obietnic polityków, po ubiegłorocznych wielokrotnych powodziach, mamy wciąż do czynienia ze skandaliczną luką prawną. Polega ona na możliwości uzyskania zezwoleń na budowę nowych domów i działalność gospodarczą na terenach zalewowych. Wydawane są one, bez większych ograniczeń, przez władze lokalne. Wiele gmin i inwestorów skwapliwie z tego korzysta. A można tak skonstruować przepisy by Ci inwestorzy byli świadomi ryzyka, że, w razie powodzi, to oni ponoszą koszty – i to należałoby umieścić w ustawie. Projekt w/w ustawy utrwala złe przepisy, dając na to trwałe wsparcie budżetu!

Wiele organizacji proekologicznych i Zieloni 2004 pytają dlaczego za ten nonsens mają płacić podatnicy? Taka zmiana przepisów prowadzić będzie do dalszej eskalacji zabudowy dolin rzecznych, strat środowiskowych i ekonomicznych – w tym ponoszenia większych wydatków budżetowych za skutki powodzi.

Proponowany system odszkodowawczy jest absolutnie nie do zaakceptowania i zagraża budżetowi państwa wielomiliardowymi roszczeniami oraz dalszym inwestowaniem na terenach o wysokim wskaźniku ryzyka powodziowego.

Powstaje, kiedyś leninowskie pytanie – co robić? Niewiele środowisk jest zadowolonych z obecnego systemu zarządzania gospodarką wodną. Reforma gospodarki wodnej w istocie nigdy nie została zakończona. Obecna propozycja nic jednak nie naprawia. Raczej powiększa chaos. Posłowie (rząd!) powinni przygotować porządną zmianę systemu gospodarki wodnej zmierzającą, tak jak planowano w latach 90-tych, do stworzenia silnych samorządów wodnych – Rad Dorzecza (Zlewni), składających się, w równej proporcji, z użytkowników wód, administracji rządowej i samorządowej oraz uspołecznionych poprzez udział naukowców i organizacji pozarządowych. To tu jest ważne miejsce dla wojewodów i ich służb. Te organy byłyby w stanie wyważyć decyzje inwestycyjne (także dotyczące powiększenia bezpieczeństwa przeciwpowodziowego) oraz winny dysponować realnymi środkami z opłat za wodę i ścieki – może w ustawowo określonej współpracy z wojewódzkimi i narodowym funduszem ochrony środowiska. Silne instytucjonalnie, osobowo i finansowo Rady są w stanie podołać rosnącym wyzwaniom związanym ze zmianami klimatu (powodzie, susze), konieczności ochrony ekosystemów i osiągnięciu na rzekach dobrego stanu wód – celu Ramowej Dyrektywy Wodnej. Te modele zarządzania nie są teoretyczne. Sprawdziły się w wielu krajach, jak Francja i Kanada i na nich wzorowano przygotowywane polskie rozwiązania.

Projekty – opracowane kiedyś z udziałem społecznym – leżą w szufladach Ministerstwa Środowiska. Potrzeba woli politycznej, a nie pseudoreform gospodarki wodnej motywowanych politycznie zbliżającą się kampanią wyborczą i bardzo prawdopodobnymi powodziami w dobie zmian klimatycznych.

Radosław Gawlik

Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA

Zieloni 2004

 

]]>

Załaduj więcej... Aktualności

Zobacz również

COP 26. Energia dla Klimatu październik-listopad 2021

„Jesteśmy jednością. Tylko ego, przekonania i strach próbują nas rozdzielić” Nikola Tesla&…