Home Aktualności Ziemi zatruć nie damy, czyli o tym jak sołtys małego Rogowa wielkiemu Chevronowi nogę podstawił.

Ziemi zatruć nie damy, czyli o tym jak sołtys małego Rogowa wielkiemu Chevronowi nogę podstawił.

0
0

Mieszkańcy Rogowa w województwie zamojskim sprzeciwiają się planom wydobycia gazu łupkowego w okolicy ich wsi. Obawiają się, że ich ziemia zamiast gazowym El Dorado stanie się rezerwatem zatrutych pól, na których nie da się już żyć.

– Gaz łupkowy ma w Polsce zielone światło ze strony wszystkich sił politycznych. Ale jak to wpłynie na nasze życie?–  pyta Wiesław Grynn, rolnik z Rogowa, który wraz z rodziną ma w okolicy200 haupraw – Obawiam się, że nikt się tym nie przejmuje. Poświęcili nas na ołtarzu wyższych celów.

Grynn ma się czym martwić, bo od lat inwestuje w nowoczesny park maszynowy i najnowsze metody uprawy zbóż. Przystojny, dobrze ubrany, z uśmiechem optymisty przyzwyczajonego do ciągłego rozwiązywania problemów, opowiada o bezradności mieszkańców Rogowa, którzy polskie marzenie o łupkowym Eldorado przerabiają na własnej skórze. – Na spotkaniu w gminie pełnomocnik wojewody lubelskiej powiedziała, że będziemy razem się uczyć, jak sobie z ewentualnymi problemami radzić. „Razem” to my możemy z tą chemią eksperymentować na poligonie, a nie dwieście metrów od mojego domu.

Podobnego zdania są też inni mieszkańcy Rogowa, którzy sprzeciwiają się pomysłowi wykonania próbnego odwiertu w środku wsi. O planowanej przez Chevron inwestycji dowiedzieli się oficjalnie na spotkaniu w Urzędzie Gminy  Grabowiec w maju. Wydaje się, że  koncern nie spodziewał się tak silnego oporu ze strony mieszkańców, którzy w ramach protestu odwiedzili w maju Warszawę, spotkali się z francuskim eurodeputowanym, Jose Bove i  napisali list do premiera Tuska. Potem ściągnęli do Rogowa polskie media, a w czerwcu odwiedziła ich francuska telewizja, która kilka dni później wyemitowała materiał o oporze polskich rolników. Zamojską wioską interesuje się też dokumentalista, Amerykanin polskiego pochodzenia, Lech Kowalski, który od kilku lat kręci w okolicy Grabowca i sąsiedniego Rogowa film dokumentalny o przemianach na polskiej wsi. Gaz łupkowy pojawił się w jego materiale  niespodziewanie – we wrześniu ubiegłego roku.

Wtedy do wsi przyjechali pierwsi pracownicy Geofizyki Toruń (GT), którzy przeprowadzili badania sejsmiczne w ramach poszukiwań złóż gazu łupkowego. Zanim to się stało, rolnicy musieli wyrazić zgodę na udostępnienie pól. Za wjazd na swój teren dostawali 20 zł i obietnicę pokrycia ewentualnych strat. Janusz Tryniecki, sołtys wsi Siedlisko, którego dom popękał po tych badaniach, mówi, że mieszkańców wprowadzono w błąd. – Nie tłumaczono nam, że w okolicy będzie jeździł ciężki sprzęt i wywoływał sejsmiczne wstrząsy. Gdyby ludzie wiedzieli, jak to będzie wyglądać, nikt by zgody na wjazd nie dał – dodaje i pokazuje plik dokumentów, jakie wymienił z Geofizyką walcząc o naprawę zniszczeń.

Przedstawiciele GT  twierdzą, że nie ma dowodów na to, by pęknięcia na domach mieszkańców wsi powstały w wyniku ich prac. Podobnie odnoszą się do informacji o studniach, w których nagle woda stała się brunatna lub czarna.  Rzeczywiście, jest to trudne do udowodnienia, ponieważ nikt z mieszkańców wsi wzbudzania wstrząsów nie rejestrował ani kamerą ani sejsmografem. Przez dłuższy czas GT upierała się, że zachowywała obowiązkowy dystans300 metrówod wszystkich domów. Dopiero, gdy jedna z poszkodowanych przywiozła jej przedstawiciela na miejsce – ten przyznał, że mógł nastąpić błąd w odczytaniu mapy.     Obecnie trwają negocjacje z mieszkańcami na temat wysokości odszkodowań i sposobu wykonania napraw. Geofizyka deklaruje chęć rozstrzygnięcia sporów polubownie i dodaje, że biorąc pod uwagę skalę swoich działań, czyli szesnastu tysięcy porozumień z rolnikami, konflikty dotyczą tylko kilku przypadków. Dla poszkodowanych taka argumentacja jest mało  pocieszająca. – Tu na wsi jak jeden drugiemu wejdzie w szkodę, to bez gadania pokrywa straty.  Tymczasem Geofizyka najpierw przysłała rzeczoznawcę, który stwierdził zasadność roszczeń i zaproponował śmiesznie niskie odszkodowanie, a jak się nie zgodziliśmy, to wysłali pismo, że to nie z ich winy. – denerwuje się Kazimierz Cybulski – Firma, która tak postępuje, jest traktowana jak intruz.

Strategia przyjęta przez Geofizykę uruchomiła wśród okolicznej ludności falę niechęci do całego przedsięwzięcia. Mieszkańcy uważają, że za wszystkim stoi Chevron i jeśli amerykański koncern oszczędza na drobnych sprawach, to trudno spodziewać się czegoś dobrego w dalszej przyszłości. Tym bardziej, że wójt Grabowca, Tadeusz Goździejewski, który miałby negocjować ewentualne korzyści dla wsi, nie spełnia oczekiwań rolników.  W rozmowie z Newsweekiem wójt przyznaje, że do kasy gminy tytułem opłat koncesyjnych wpłynęła śmieszna kwota  5000zł. 

Na czerwcowym zebraniu z mieszkańcami Rogowa wójt zaproponował, że wystąpi do Chevronu o budowę wodociągu, który w razie czego rozwiąże sprawę problemów z wodą,  trapiących mieszkańców od czasu rozpoczęcia badań. Powstanie wodociągu oznacza automatycznie pobór opłat za wodę dla rolników, którzy obecnie czerpią ją bez ograniczeń ze swoich studni. Ta propozycja spotkała się z krytyką – To tak jakby ktoś proponował, że wybije mi zęby, a potem wstawi wspaniałą sztuczną szczękę – podsumowuje Wiesław Grynn.

Innym powodem negatywnego nastawienia ludzi jest polityka informacyjna Chevronu i lokalnych władz, a właściwie jej brak. Mieszkańcy uważają, że są traktowani niepoważnie i celowo trzymani w nieświadomości  – Nikt nas nie informuje o tym, co nas czeka, a w mediach są tylko zachwyty nad gazem z łupków. Tyle wiemy, co sami w internecie znajdziemy – mówi Alicja Stopa, mieszkanka Rogowa. Wójt Grabowca też do niedawna przyznawał, że czuł się niedoinformowany – Nie ma rzetelnej informacji z kręgów naukowych o wpływie szczelinowania na środowisko, więc ludzie szukają wiadomości na własną rękę  i wyrabiają sobie zdanie. Jak raz zobaczą film  „Gasland”, to trudno ich potem przekonać.

Rzeczywiście, pierwsze prace związane z poszukiwaniami złóż zaczęły się ubiegłej jesieni, a dopiero w lipcu PGNiG zorganizowała dla wójtów i radnych konferencję o dotychczasowych doświadczeniach ze szczelinowaniem w Markowoli.

Z kolei Chevron czekał do maja, by spotkać się z lokalną społecznością. Do Grabowca przyjechał szef firmy John Claussen i w roli tłumacza członek zarządu, Marian Sewerski. Wojewoda przysłała swoją pełnomocnik z Lublina. Początkowo  w spotkaniu mieli wziąć udział tylko sołtysi i radni, ale mieszkańcy wymusili zgodę na swój udział i wejście mediów.  Na zebraniu usłyszeli, że  podczas wydobycia do wody będzie dodawany kwasek cytrynowy – Myślą, że uwierzymy w takie bzdury. My tu mamy wokół piękne tereny, Skierbieszewski Park Narodowy, lasy i łąki pełne zwierzyny. Nie damy ich zatruć – mówi sołtys Rogowa, Wiesław Tryniecki, którego dom stoi niedaleko planowanego odwiertu. Sołtys nie obawia się mówić tego, co wszyscy we wsi myślą  – Nie może być tak, że minister środowiska ze swojego fotela w Warszawie rozdaje koncesje i rządzi nami tu w Rogowie.

Minister rzeczywiście koncesję wydał w 2007 roku, gdy nie obowiązywała jeszcze ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku, jego ochronie, oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, która weszła w życie później. Gdy Chevron otrzymywał pozwolenie, poszukiwanie kopalin nie było zaliczane do przedsięwzięć znacząco oddziaływujących  na środowisko chyba, że prowadzono je na obszarach morskich lub przy użyciu materiałów wybuchowych. Z tego powodu wójt Grabowca, twierdzi, że ma związane ręce. Może tylko pertraktować z Chevronem i mieszkańcami tak, by znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony. Na czerwcowym zebraniu, które odbyło się w dawnej rogowskiej remizie, rolnicy i ich żony zgodnie postulowali chęć pozbycia się Chevronu z własnej okolicy. Nie wierzą, że jego inwazja na Rogów przyniesie im jakiekolwiek korzyści; raczej degradację tego, co najbardziej wartościowe, czyli pięknych lasów i łąk.

Grabowiec leży w otulinie Skierbieszowskiego Parku Narodowego. W miejscowym planie zagospodarowania gminy można przeczytać, że ze względu na wysokie walory przyrodnicze i krajobrazowe, Grabowiec nie może być „terenem  lokalizacji zakładów przemysłowych, szczególnie uciążliwych dla środowiska” oraz że na terenie gminy zabrania się  „eksploatacji surowców mineralnych na skalę przemysłową”, a także „poboru wód podziemnych do celów przemysłowych za wyjątkiem przetwórstwa rolno – spożywczego”. W planie podkreśla się też silne zagrożenie zanieczyszczenia kredowego zbiornika wód podziemnych GZWP nr 407″, który jest źródłem wody pitnej dla całego regionu i powinien podlegać najwyższej ochronie.

Przedstawiciele Chevronu przekonują, że technologia stosowana przy wydobyciu gazu łupkowego jest w pełni bezpieczna, a w Stanach Zjednoczonych nie zdarzył się przypadek, by w trakcie tej procedury doszło do zatrucia środowiska. – Ochrona ludzi i środowiska należy do  systemu wartości firmy i jest bardzo pilnowana ze strony władz amerykańskich –  mówi członek zarządu Marian Sewerski. Na pytanie o sposób zagospodarowania milionów litrów toksycznych płynów, które wracają na powierzchnię z odwiertu po szczelinowaniu, zapewnia, że wszystko będzie  poddane „recyklingowi”.

To jednak ludzi nie przekonuje, bo wiadomo, że w Stanach technologia wzbudza wiele kontrowersji, o czym świadczy choćby ostatni dokument wydany przez Departament Energii stanu Nowy Jork, który przedstawia poważne zagrożenia środowiskowe, związane ze stosowaniem ogromnych ilości substancji chemicznych w procesie hydraulicznego szczelinowania. Poza tym w USA i Kanadzie gaz jest wydobywany na ogromnych półpustynnych obszarach albo na terenach słabo zaludnionych. – A u nas? Gdzie nie spojrzysz,  domy stoją. I albo uprawy zbóż, albo hodowle. To gdzie oni chcą te chemikalia wlewać? – mówią rolnicy.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Lublinie przyznaje, że w przypadku Rogowa na razie nic nie może zrobić. Koncesja została już wydana i dopiero na drugim etapie, gdy firma wystąpi o pozwolenie na wydobycie, lubelski RDOŚ będzie mógł opiniować zgodnie ze znowelizowanymi przepisami o zrobienie raportu  oddziaływania na środowisko z udziałem społeczeństwa i z koniecznością przeprowadzenia konsultacji społecznych. – Wtedy będziemy się temu dokładnie przyglądać – obiecuje dyrektor placówki, Beata Siedlecka.

KONIEC 

Dodatek :

 Grabowiec, jak wiele polskich wsi,  niewątpliwie potrzebuje inwestycji. Gmina jest uboga, infrastrukturę ma marną, a bezrobocie wysokie. Młodzi uciekają do miasta, a we wsi zostają z reguły ci mniej przedsiębiorczy… Wyjątkami są tacy rolnicy, jak bracia Grynnowie, którzy mają dobrze prosperujące przedsiębiorstwo rolnicze i stale przywożą ze świata nowe technologie uprawy roli. Właśnie wprowadzają na swoich polach  nowoczesną, ekologiczną metodę uprawy bezpłużnej. Co ma im wszystkim do zaoferowania Chevron? Przekonamy się wkrótce.

KONIEC II

 „Czego możemy nauczyć się od Pennsylwanii?”

Departament Ochrony Środowiska stanu Nowy Jork, w którym obecnie obowiązuje moratorium na wydobycie gazu łupkowego,  po trzech latach pracy opublikował projekt nowych regulacji, oparty o  doświadczenia i raporty zebrane dotąd w USA. http://www.dec.ny.gov/energy/75370.html

Od pierwszego lipca projekt ustawy jest powszechnie dostępny na stronie internetowej departamentu.  Po dwóch miesiącach wszystkie regulacje zostaną poddane ostatecznej rewizji, a następnie staną się obowiązującym prawem.

 Od tego momentu – zgodnie z ustalonymi regułami władze stanowe zaczną wydawać koncesje na wydobycie gazu.

Nowojorski projekt jest wynikiem  pracy wielu specjalistów i jak każdy kompromis został przyjęty z umiarkowanym optymizmem zarówno przez lobby gazowe, jak i ekologów.  Projekt zabrania wierceń w okolicy parków narodowych, rezerwatów i  formacji wodonośnych, będących źródłem wody dla mieszkańców stanu. Te obszary mają być otoczone strefą buforową zabezpieczającą je przed ewentualnymi skażeniami. Niezadowolenie ekologów budzi fakt, że strefy buforowe nie zostały szczegółowo wytyczone.

Firmy wydobywcze będą zmuszane do ujawnienia pełnej listy chemikaliów używanych w odwiertach, które mają podlegać inspekcjom pracowników departamentu. Przedstawiciele organizacji środowiskowych podkreślają z niezadowoleniem, że najbardziej toksyczne substancje , takie jak benzen nie zostały wykreślone z listy dopuszczonych. Zanim jednak zostaną one wykorzystane firmy muszą uzasadnić dlaczego nie mogą zastosować mniej szkodliwych substytutów.

Z kolei firmy wydobywcze narzekają na obowiązek respektowania tzw. local zoning laws, które dają możliwość zamykania terenów przez społeczności wielu miasteczek. Tak się już stało w Buffalo,  zlokalizowanym na bogatych obszarach gazonośnych (Utica Shale).

Kolejna ważna regulacja dotyczy obchodzenia się z odpadami.  Firmy będą musiały przedstawiać szczegółowy plan ich zagospodarowania zanim dostaną zgodę na wydobycie.    

Jeden z rozdziałów tego dokumentu nosi tytuł – czego możemy się nauczyć od Pennsylwani. Sąsiadujący z Nowym Jorkiem stan Pennsylwania jest bowiem najlepszym przykładem złych i dobrych doświadczeń z przemysłem łupkowym.

Wydaje się, że wypracowana ustawa jest kompromisem między dwoma grupami interesów. Komisarz Joseph Martens uważa nawet, że ustala ona ogólnonarodowe standardy dla tego przemysłu. Mogą one jednak zostać zrewidowane  wraz z publikacją wyników badań amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA),  która ma zakończyć kompleksowe badania w 2014 roku.

W Polsce regulacje dotyczące działalności firm wydobywających gaz łupkowy zostały opracowane bez rozgłosu, w ciszy ministerialnych gabinetów.

Niepublikowany tekst o wydobyciu gazu łupkowego w Rogowie w gm Grabowiec

Autor: Monika Libicka

]]>

Załaduj więcej... Aktualności

Zobacz również

Osady denne zabijają rzekę Rabę

O niepokojącej sytuacji alarmuje sekcja Przyjaciele Raby. Z dna zbiornika Dobczy…